Cytat: być "ważniejsza" od wiedzy JK.
Pozdrawiam
------------------
Dla mnie największą wartością ŻO jest to, że wielu ludzi w Polsce (w
moim przypadku poprzez wstęp do "Książki
Kucharskiej" doktora
Kwaśniewskiego) zetknąło się z innym (niż oficjalnie propagowany)
sposobem myślenia o odżywianiu, a po zastosowaniu ŻO przekonało się jak
dotąd byli okłamywani. Na marginesie dodam jak by to było wspaniale,
gdyby ludzie dowiedzieli się, że w innych sprawach są okłamywani
podobnie! Od dr Kwaśniewskiego zaczęła się powolna rehabilitacja jajek
(już po części oficjalnie) i wyklętego z oficjalnej dietetyki tłuszczu.
I choć sam nieraz podchodziłem negatywnie do spraw związanych z praktyką
stosowania ŻO, to teraz przychodzi mi nieraz bronić jego zasad przed
osobami, które przeczytały inne książki na temat żywienia (także książkę
dr Ponomarenki).
Problemem jest to, że sporo osób traktuje wiedzę zawartą w aktualnie
czytanej
książce jako jedynie słuszną, i wyciąga z niej treści czy
przepisy (proporcje) na życie wyrwane z jej kontekstu. Jeśli dawniej
wierzyli dr Kwaśniewskiemu, to teraz chcą uwierzyć komu innemu traktując
niejednokrotnie poprzednika jak oszusta. Można powiedzieć, że odbijają
się od ściany do ściany jak pijany próbując uchwycić się czegoś co ich
wybawi, bądź całkowicie uleczy.
Do Arkadii CDN zgłosiło się już parę osób będących
od kilku lat na ŻO, które po zwiększeniu ilości białka (po przeczytaniu
książki dr Ponomarenki) zaczęły mieć kłopoty zdrowotne. Były to osoby po
50-tce, które jakoś dotąd funkcjonowały na swojej wypracowanej wcześniej
własnej Diecie Optymalnej. Na pytanie: "Dla czego tak zrobiły?" -
odpowiadały, "..że chciały być jeszcze zdrowsze i czuć się jeszcze
lepiej". Są też osoby, które po przeczytaniu książek Anny Ciesielskiej
zaczęły przesadzać z przyprawami (zwłaszcza ostrymi), co też zamiast
popprawy spowodowało pogorszenie zdrowia.
No cóż! "Nie należy przesadzać" - jak powiedział pewien ogrodnik.
Janusz Żurek