Strona 1 z 2 • Znaleziono 74 postów • 1, 2

Zobacz cały wątek

Cytat:
Eee nie wierzę. Może frekwencja byłaby niższa, ale za to kreatywności reżyserowi każdy by pozazdrościł.

Cytat: Adaptacja to nie przeniesienie książki

Cytat: W książce mało się dzieje?

Cytat: tutaj migawki z filmu, w tym odnalezienie pierścienia,

Cytat: I podpisuję się pod resztą posta eaneli...

... którą na wieki zignoruję i zablokuje jeśli nie odgasi posta.


A ja podpisuję się pod wypowiedzią Wroobla - Ean, odgaś tego posta
Data: 05-01-2009, 16:25
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 63
Wyświetleń 2917

 

Zobacz cały wątek

Ostatnio trafiłam na świetną książkę - "Wzloty i Upadki Super Mamy" napisaną przez Polly Williams. Trafiłam na nią niezupełnie przypadkiem - poleciła mi koleżanka ale nie żałuję że zainwestowałam w jej kupno. Książka opowiada o młodej mamie, Amy, o tym jak zmieniło się jej życie, co musiała poświęcić itp po urodzeniu dziecka. Wyjątkowe w tej książce jest to, że autorka porusza ciężkie tematy (bo mało kto mów,że po urodzeniu dziecka sex już nigdy nie jest taki sam...) ale robi to w taki sposób, że czytelnik jednak czuje się bardzo optymistycznie:) książkę przeczytałam jak mało którą - w 3 dni:) Czytał może ktoś tę książkę? Jeśli nie to polecam. I chciałam się jeszcze zapytać, czy może ktoś czytał coś podobnego? Bo bardzo chętnie bym jakąś książkę w podobnej tematyce przeczytała
Data: Wto Lis 25, 2008 12:49 am
 
Wątek: Zobacz temat
Wyświetleń 70

Zobacz cały wątek

To masz bardzo dobrą nauczycielkę, skoro nie wybiela polskiej historii. Mój historyk w ogólniaku uczył nas o obronie Częstochowy tak, jak jest to opisane w książce Sienkiewicza. Spory nacisk położył na uświadomienie nam ogromnej roli Matki Boskiej jako idei mobilizującej Polaków do heroicznej walki o wyparcie Szwedów. Nawet się nie zająknął, że po stronie Szwedów stanął Jan Sobieski. W oparach takiego absurdu szkoła ma wychowywać Polakatoli. O Lisowczykach tylko kiedyś bąknął półgębkiem, ze niby troszkę przesadzali, ale bez szczegółów. Obraz historii Polski miałem taki, że Polacy to arcyszlachetny naród od wieków krzywdzony przez swych sąsiadów. Patriotyzm i katolicyzm idą w parze, bo jak to się mówi nieszczęścia chodzą parami. Gdyby istniał Pan Bozia na którego się tak powołują, to podejrzewam, że miałby niezły ubaw spoglądając z góry, z lotu ptaka, jak klechy po obu stronach frontu odprawiają polowe msze.
Data: 2008-11-15, 09:21
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń 511

Zobacz cały wątek

W książce pt. "1001 rad dla wędkarzy" inż. Jaromir Riha pisze tak:

" Gotowane ziemniaki są bardzo dobrą przynętą na karpia, a także lina, płoć i klenia. Do zanęcania przed połowem mozna stosować ziemniaki jakiejkolwiek odmiany, po uprzednim ich pognieceniu - nawet ze skórką. Na przynętę powinno się używać ziemniaków mało mączystych, nie rozsypujących sie po ugotowaniu. Ziemniaków kleistych ryby nie lubią. Gotujemy je w łupinach tak długo, aby można je było nakłuwać. W skórce zostawiamy je aż do chwili przygotowania na łowisku. Przed połowem na ziemniaki konieczne jest zanęcanie.

Ziemniak uzbrajamy do połowu na przystawkę dwoma sposobami. Wieksze haczyki powinny być schowane w całości w ziemniaku, ale można tez małe kostki ziemniaka nasadzić tylko na grot haczyka. Do uzbrajania ziemniaków wygodnie jest stosować igłę rybacką. Lepiej, kiedy przynęta z ziemniaka jest zaokrąglona niż kanciasta."

Pozdrawiam
Data: Nie Lut 18, 2007 10:25 am
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 11
Wyświetleń 4075

Zobacz cały wątek

<czyta> .. oł. :> Przepraszam.

To tak. W książce pt. "Urzekajaca" autorka napisała między innymi, że kobieta jest "ukoronowaniem stworzenia". Poparła to tym, że Bóg stwarzał wszystko od podstaw, rzeczy najprostszych, po te najbardziej skomplikowane itp. Że niby "powstawały coraz doskonalsze i doskonalsze dzieła". Na końcu Bóg stworzył kobietę, ergo - ona jest najdoskonalsza i w ogóle.

Towarzysz nie czuje się dobrze po przeczytaniu tejże książki, właśnie z powodu powyższego twierdzenia autorki. Cóż mu mogę powiedzieć?

[teraz chiba lepiej ;) ]
Data: 4 Marzec 2008, 23:56
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 8
Wyświetleń 712

Zobacz cały wątek

W książce Gdańsk 1939 można przeczytać o likwidacji polskiej świetlicy na ulicy
Jahnstrasse (również w internecie pod adresem - ). Podobno znaleziono tam karabin maszynowy, co oczywiście było niemiecką propagandą...

Dodatkowo w książce Henryka Stępniaka pt. Ludność Polska w WMG 1920-1939 na stronie 414 jest napisane m.in. tak:

"L. Bemke pełnił obowiązki kierownika Bursy Gdańskiej Macierzy Szkolnej, zorganizowanej w domu przy ul. Liczmańskiego 24 dla polskiej młodzieży męskiej z okolic Gdańska, uczącej się lub pracujące w Gdańsku."

Skojarzyłem te dwa fakty i pomyślałem, że świetlica mogła się właśnie tam znajdować. Adres jednak wydaje się błędny ponieważ pod numerem 24 znajdowało się i nadal znajduje boisko (wcześniej do tenisa, a teraz asfaltowe). Być może chodziło o mieszkanie Alfa Liczmańskiego pod numerem 7, lecz nie jestem tego pewien.

Czy mógłby ktoś to ostatecznie wyjaśnić?
Data: Wto Gru 16, 2008 8:35 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Wyświetleń 148

Zobacz cały wątek

Każdy z nas, jeśli boli go; KRĘGOSŁUP, to myśli zaraz o lekach tzw. przeciwbólowych. Nic bardziej mylnego. Należy zwyczajnie ćwiczyć mięśnie utrzymujące kręgosłup w prawidłowym pionie tzw.
MIĘŚNIE OKOŁO KRĘGOSŁUPOWE, a problem oddalamy. ĆWICZENIA, takie jeśli wykonujemy 15-20 minut, we własnym łóżku, 1 x w tygodniu, to jest to dopiero przyjemność, a wyniki nas zaskakują. Należy tylko przeczytać sobie opisy, pod zdjęciami ćwiczącego modela w książce pt.
PORADNIK ŻYWIENIOWY człowieka w XXI wieku. Dobrze jest też w trakcie ćwiczeń obciążyć się obciążnikami, lecz tylko takimi o ciężarze 500 gram. Mężczyznom poprawią się torsy, a dziewczynom talie. A więc do ćwiczeń, wesoło marsz, zapraszam !!.
Aldona V.
Data: 2009-01-21, 20:30
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 1
Wyświetleń 52

Zobacz cały wątek

Moja ulubiona książka to "Hodowla Ptaków Ozdobnych" Andrzeja Kruszewicza- dzięki tej książce poradziełm sobie z niejedną chorobą, jest naprawdę źródłem dużej wiedzy, polecam każdemu chodwcy ptaków... Lubię też książkę Alice Stern: "Przydomowy chów drobiu". "Ptaki ziem polskich" Jana Sokołowskiego to też bardzo fajna książka, jak byłem jeszcze w podstawówce to zawsze ją wypożyczałem na wekendy z czytelni szkolnej, czytałem ją z wielkim zainteresowaniem i sobie kserowałem to co najciekawsze
Data: 2009-01-01, 18:35
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 7
Wyświetleń 736

Zobacz cały wątek

Cytat: Niestety Edwillu, Michnik to co robi, robi w swoim mniemaniu dla dobra Polaków, bo on wie co dla nich najlepsze.


I Wildstein dał temu wyraz w swojej książce, ale szczerze mówiąc- nie wydaje mi się. Przypisywanie Michnikowi idealistycznych pobudek upada choćby w kontekście pojedynczej sprawy pt. "Afera Rywina"; a i Rydzyk gra swoją partyjkę i chociaż wydaje się być znacznie bardziej ideowy, jego działania są niewątpliwie w znacznej mierze powodowane zupełnie nieideowymi czynnikami.
Data: Sro 29 Paź, 2008 23:49
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 31
Wyświetleń 1285

Zobacz cały wątek

Cytat:
Nie takie bajki wyszły drukiem ...............chocby Kapitał Marxa,

Cytat: Powinno dać Ci do myślenia, że tylu ludzi uznaje to za głupoty.

Cytat: Książkę wydaje się nie dlatego, że zawiera prawdę ale dlatego, że można na niej zarobić.


Zależy jaką książkę. Farba znaczy krew to autobiografia, nie powieść fikcyjna.

A co te fotki odrażające tutaj robią? To wątek o książce Wątek pt "spójrzcie jaki ze mnie macho" możesz sobie PTICA założyć PTICA facet taki jak ty jest u mnie na dzień dobry spalony
Data: 2008-12-14, 16:36
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 202
Wyświetleń 9607

Zobacz cały wątek

Dzięki Yampress. Nie spojrzałem na stronę Debiana... AMD64- nazwa trochę myląca. Nie przypuszczałem, że będzie obsługiwać procesory Intela.

Jeśli chodzi o IA64 to wiem, że to procesory Itanium. Mam w jednej książce rozpiskę architektur Debiana, tylko że tam pod pozycją AMD64 jest o serwerowych procesorach Opteron, więc pomyślałem, że podobna historia może być z IA64.

Taa... Tylko zmiana z i686 na AMD64= reinstalka i kłopoty z flashem...

Może ktoś wie jakie są różnice między i686 a amd64 i podpowie która architektura lepiej się sprawdzi w zastosowaniach takich jak np. muzyka, filmy, internet (opera zużywa dużo zasobów), kompilacja kernela. Ogólnie do normalnej pracy (do grania mam Windowsa).
Data: 2008-02-04, 17:34
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 8
Wyświetleń 1267

Zobacz cały wątek

Wracam do tematu żako.
Niedawno również ta sama osoba wystawiła tą aukcje, więc napisałam do obsługi allegro i ją usuneli.Przy okazji napisałm pare słów do osoby wystawiającej.
Przecież ten ptak jest ewidentnie chory!!!

Jeśli ktoś ma książkę Pana Kruszewicza "Hodowla ptaków ozdobnych" (o ile nie pomyliłam tytułu) niech poczyta o PDFE -choroba dzioba i piór (nie pamiętam dokładnego skrótu, proszę o poprawienie mnie w razie pomyłki). W książce Pan Kruszewicz pisze, że czasem nosiciel tej choroby dostaje czerone piórka gdzieniegdzie.

A co do żako przedstawionych wyżej na fotach, to tzw.żako królewskie
Data: 2008-09-12, 14:28
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 377
Wyświetleń 10225

Zobacz cały wątek

Witam, Stanisława Kuczary nie ma w spisie. W książce występuje:
Baran Piotr, ppor.kaw.s.312 i 405.
Boruch Michał, ppor. rez.kaw. s.311
Górny Roman , rtm. s. 361.
Mazur Aleksander , kpt.piech. s. 352
Mazur Augustyn , ppor.rez.piech. s. 423.
Mazur Jan , ppor. rez. piech. s. 413.
Mazur Jan Stanisław Kostka, por. łączn. s.373.
Mazur Władysław , ppor. rez.piech. s.303.

O którym Panu, potrzebuje Pani informacji ?

Pozdrawiam
Piotr Glądała
Data: 23-12-2008, 7:36
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 21
Wyświetleń 616

Zobacz cały wątek

Wojciech Jóźwiak docenia moc pieśni obrzędowych, sztuki rodzimowierczej, tylko może mu się jakoś opatrznie napisało. To właśnie dzięki jego książce pt: "Nowy szamanizm", w której docenia moz sztuki rodzimowierczej, trafiłam na "Wida" Wprost nie było linka w książce, ale był na "tarace". Swoją drogą po przeczytaniu postu Bożywoja, dostałam odpowiedź na pytanie dlaczego w kalendarzu gregorianskim niezbyt mocno zmieniono Luty (zostało oryginalne 28 dni przeważnie )
Data: 2008-12-20, 19:27
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 7
Wyświetleń 316

Zobacz cały wątek

Nie, "Sugestia" to książka niemal w całości poświęcona anlizie sytuacji postsugestywnej. Masz poszczególne jej pierwiastki oraz opisany dogłębie każdy.

Jednak w drugiej książce pt "Hipnoza" masz więcej na ten temat, na temat samej hipnozy, jednak była ona również wydana w 85 roku więc siłą rzeczy może nie mieć zawartych nowinek - "Hipnozy" mimo że mam nie zdązyłem jeszcze do końca przeczytać więc konkretnie na temat "Hipnozy" nie mogę się wypowiedzieć. "Sugestię" prezcyztałem i polecam.
Jak tam "Hipnoza"?! Zastanawiam się czy warto kupić... czy jest tam coś więcej niż same analizy, np. techniki, jakaś praktyka, coś do przećwiczenia, czy autor skupił się na "dlaczego" a mniej na "jak"?! ; ...
Data: Pią Sty 25, 2008 12:51 am
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 8
Wyświetleń 2744

Zobacz cały wątek

Ta retoryka jest obiektywna, jest tam również fragment o Joseph Verlinde, francuskim kapłanie i zakonniku,który uznał książki o Harrym Potterze za niebezpieczne.

Czyli nie jest to pusta retoryka jak to ksiądz nazwał. Chyba,że ksiądz nie chce pewnych rzeczy dostrzec przez swoje racje jakie ksiądz ma na temat tej książki. Będę szukać dalej owszem,ale coś czuję,ze obiektywnej rozmowy nie będzie otej książce, bo jest ona w katalogu pt. "zła i wszelkiej szatanomanii".

Pozdrawiam!
Data: Pon 08 Gru, 2008 17:31
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 79
Wyświetleń 6025

Zobacz cały wątek

Nowa książka Paula Coelho pt. "Brida" ukaże się w Polsce 16 maja. Macie szanse nie płacić 35 zł za książkę a wygrać ją w konkursie Fan Klubu Paula Coelho - jedyny taki konkurs organizowany przez Polski Oficjalny Fan Klub Coelho.
Jedyne co trzeba zrobić to przygotować pracę plastyczną opartą na twórczości Paula Coelho i przesłać ją do fan Klubu do końca maja.
Więcej o konkursie każdy zainteresowany dostanie pocztą elektroniczną. Proszę przesyłać maile na fanklubcoelho@op.pl

A teraz coś więcej o książce

Opowieść o Bridzie, młodej irlandzkiej dziewczynie, i o jej duchowych poszukiwaniach. Na swej drodze Brida spotyka mędrca, który uczy ją, jak radzić sobie z lękami i własnym cieniem oraz kobietę, która wprowadza ją w arkana magii. Żadne z nich nie ma najmniejszych wątpliwości, że dziewczyna ma dar, ale tylko od niej zależy, jak go wykorzysta. Musi odpowiedzieć sobie na dręczące ją pytania, a jednocześnie stoczyć walkę o zachowanie harmonii pomiędzy uczuciem a pragnieniem przemiany. Wzruszająca opowieść o miłości i tęsknocie za Drugą Połową.

Tłumaczenie: Grażyna Misiorowska
Koszt OK 35
Data: 2008-04-23, 16:31
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 15
Wyświetleń 1843

Zobacz cały wątek


Niezwykłą książkę o Śląsku można od czwartku kupić w księgarni. Ale uwaga! Na pewno jej nie przeczytacie. Możecie jej tylko posłuchać.

Na pomysł stworzenia mówionej książki Andrzej Stefański, były redaktor naczelny katowickiej "Gazety Wyborczej", wpadł w Londynie. Zadzwonił do dziennikarek Radia Katowice: Anny Dudzińskiej i Anny Sekudewicz. Spotkali się i po roku jest efekt - książka do słuchania pt. "My som stond".

W środku znajdziecie sześć płyt. Każda opowiada o innych śląskich wartościach: domu i rodzinie, religii, pracy, edukacji, kulturze i sporcie. Autorzy przekonali wiele znanych osób, by podzieli się swoimi przemyśleniami: od Kazimierza Kutza, przez Adama Michnika, reżysera Grzegorza Jarzynę, po abp. Damiana Zimonia. Każdy rozdział zaczyna się od dziennika, w którym informacje "stond" czytają Justyna Mączka i Kamil Durczok. Przepiękna oprawa dźwiękowa zgromadzonych w książce materiałów to dzieło Jacka Kurkowskiego z Radia Katowice.

Po co autorzy stworzyli mówioną książkę o Śląsku i kto jej będzie słuchał? - pytali dziennikarze podczas wczorajszej konferencji prasowej w Katowicach. - Nie można zmusić nikogo, by pokochał Śląsk, ale można mu dać wiedzę o tym regionie i szansę, by lepiej nas poznał - odpowiedział Stefański.

Dlatego, jeśli na półce księgarni zobaczycie błyszczącą okładkę z napisem "My som stond", nie przechodźcie obojętnie. A jeśli chcielibyście się dowiedzieć więcej, zajrzyjcie na stronę gdzie możecie posłuchać próbek tego, co znajduje się w książce.

kor
Data: 2008-12-04, 02:53
 
Wątek: Zobacz temat
Wyświetleń 154

Zobacz cały wątek

Cytat: W Encyclopedia Americana czytamy: „Pełny rozwój trynitaryzmu nastąpił na Zachodzie w scholastyce średniowiecza, gdy w wyjaśnieniach zaczęto używać wyrazów i terminów zaczerpniętych z filozofii oraz psychologii”.

Cytat: Jaką rolę odegrał nie ochrzczony cesarz Konstantyn (...)

Cytat: Substancjacja nie istnieje w Biblii.

Cytat: Chrześcijaństwo nazwało go ponadto „świętym”, „trzynastym apostołem”, „równym apostołom” oraz „wybrańcem Boskiej Opatrzności, który miał dokonać największej przemiany w calym świecie”.

Cytat: http://www.trinitarians.i...escijanstwo.htm

Cytat: W swej książce pt. „The Early Church” (

Cytat: Taka sytuacja wymagała upodobnienia


Znowu wnioski, a prosiłem o źródło. Zapraszam do lektury artykułu, do którego sam mnie odesłałeś. Jest tam taki fragment o tytule: "Mitra bogiem troistym?" Obala teorię, że Trójca była "stymulowana trójcą Mitry".

Acha, sobór w Nicei, wbrew powszechnemu przekonaniu, kwestię Trójcy załatwiał przy okazji - sprawa Ariusza, który negował to nauczanie, nie była przyczyną jego zwołania.
Data: 2008-12-31, 18:41
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 139
Wyświetleń 1702

Zobacz cały wątek

"Chłopaku" to nie jest aż tak proste jak się może wydawać. Nie wiem jaką masz wiedzę/praktykę, jaką szkołę kończyłeś, jaką masz wiedzę o mikrobiologi, o procesach na poziomie komórek i tkanek.
Moim zdaniem w zakładzie dowiesz się co masz robić, jak i kiedy włączyć i wyłączyć i jakiś czas będziesz wykonywać te czynności jak koń. Jednak równolegle polecam czytać, czytać i jeszcze raz czytać. Zacznij od książek związanych z ogólnie pojętą "technologią mięsa". Z czasem niewiadome, które będą się pojawiały w jednej książce będą zmuszały cię sięgnąć po inny tytuł i tak będziesz nabierał wiedzy, przynajmniej teoretycznej.
Ogólnie technologia mięsa w teorii jest prosta, jednak znajdowanie rozwiązań problemów, które wystąpiły podczas produkcji to już ciężka praca i lata doświadczeń. Tak więc zacznij od podstaw, aby chociaż wiedzieć na jakie elementy dzieli się półtusza, wstępnej klasyfikacji mięsa, jakie produkty można otrzymać z mięsa odpowiedniej klasy, proces wędzenia, temperatury.... A potem się jakoś potoczy zostaną dokumenty, normy, receptury, HACCP, weterynaria i życie
Data: Sob Sie 30, 2008 12:55 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 8
Wyświetleń 736

Zobacz cały wątek

Widzę że zgadzamy się co do pewnych spraw. Zgadzam się z Twoim zdaniem co do przemocy, która nas otacza. Oczywiscie to nie wina tylko Pani Rowling. Chciałem w swoich poprzednich wypowiedziach wskazać, że jej książka znacznie się przyczynia do tego w jaki sposób potem młodzi ludzie mogą patrzeć na świat, jak może im to przesunąc środek ciężkości co do granicy dobra i zła. Nie jestem odosobniony w opinii, iż w tym filmie/książce nie ma klasycznej walki dobra ze złem. To nie ta sama walka co szlachetnego rucerza ze złą wiedźmą czy smokiem jak nas przyzwyczaili poprzedni pisarze bajek. Harry wygrywa czyniąc nie dobro ale lawirując i wymyślając sprytniejsze zaklęcia niż jego prześladowcy.Porównywanie przez niektórych HP do innych np. do Narni ma tylko na celu spłycenie różnic oczywiście świadome.

Co do linków na temat przebiegu ostatniej wizyty ks. Johna Baptisty Bashobora w Gdańsku i Warszawie to niedługo pojawi się mp3 na stronie RJ (szukaj w pocieszeniu i strapieniu z dnia 28 i 30.07.2008 - ja słuchałem więc wiem o czym piszę - na razie posłuchaj sobie zapisu ze strony FRONDY audycja z 28.07.

Zapis Pani Nawrockiej jest gdzieś na www - jak znajdę to Ci podeślę wiem że było to z 26.01.2008 z Radia Maryja.

Co do dyskusji o sprawach o których piszesz o chowaniu głowy w piasek to wcale nie chowam głowy. Wyrażam swoje opinie choć mam świadomość, iż nie są one popularne. Nie uważam że dziecko trzeba otaczać kloszem - myślę że warto z dzieckiem dużo rozmawiać. Uważam też że jest wiele bardziej wartościowych pozycji książkowych że nie jest konieczne zapoznawanie się z HP.
Data: 2008-08-01, 14:58
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 103
Wyświetleń 19102

Zobacz cały wątek

Pojawiły się spory w temacie co jest, a co nie jest szantą.
Oto kilka moich i nie tylko spostrzeżeń. Marek Szurawski w swej książce "Szanty i Szantymeni" podaje, że na brzmienie szant złożyło się wiele kultur i stylów muzycznych. Dobry szantymen adaptował historie i wydarzenia do aktualnie wykonywanej pracy, warunków, możliwości. Czerpał pełnymi garściami z muzyki krajów, które odwiedzał. Dlatego w klasycznych szantach pobrzmiewają między innymi nuty szkockie, irlandzkie, hiszpańskie, karaibskie, indyjskie, polinezyjskie. Moje pytanie brzmi: czy próbując pisać własne piosenki powinniśmy tylko i wyłącznie opierać się na wzorcach pozostawionych nam przez poprzedników, czy możemy włączać do naszych utworów motywy i brzmienia z gatunków muzycznych nie znanych w owych czasach?

Pozdrawiam

<edit> Proszę Administrację Forum o uzgadnianie ze mną wszelkich ingerencji w tym temacie. Zależy mi na poznaniu opinii wszelkich. Nawet tych potencjalnie skrajnie nieprzychylnych. Chciałbym mieć ostateczne zdanie co zostaje a co wydzielamy. Serdecznie dziękuję.

<adminedit> Ostateczne decyzje podejmuje Admin, pojawienie się flejmów i offtopów będzie traktowane rutynowo - tak jak we wszystkich innych wątkach na forum. Jako autor wątku masz prawo nagradzać wszystkie cenne według Ciebie wypowiedzi punktami POMÓGŁ. Nagrodzone wypowiedzi są traktowane przez MODów z podwójną ostrożnością. Pozdrawiam Admin
Data: 2008-01-19, 13:45
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 330
Wyświetleń 15739

Zobacz cały wątek

Świetna uwaga, Konserwa!

Kapitan SB Edward Graczyk, który miał zwerbować do współpracy w 1970 roku Lecha Wałęsę, żyje. Nie chce się jasno wypowiadać o przeszłości byłego prezydenta.

O tym, że Graczyk nie żyje, napisali w książce „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk. W publikacji czytamy: „oficer, który miał rzekomo zwerbować lustrowanego do współpracy, nie żyje (kpt. Graczyk)”.
– Dowiedzieliśmy się o tym z uzasadnienia sądu lustracyjnego z 2000 r. i przyjęliśmy za dobrą monetę – mówi „Rz” Cenckiewicz. Próbował szukać Graczyka. Teraz nie kryje zdziwienia. – To zaskakujące, szczególnie w obliczu tego, co wynika z uzasadnienia sądu – mówi. 75-letni dziś Graczyk pochodzi z Olsztyna. Według ustaleń Cenckiewicza i Gontarczyka w 1970 r. zwerbował młodego Wałęsę do współpracy. W 1971 r. miał mu wręczyć 1500 zł. Miało to zostać potwierdzone podpisem TW ps. Bolek.
Data: Sob 29 Lis, 2008 15:29
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 87
Wyświetleń 6196

Zobacz cały wątek

6. PRZEWARTOŚCIOWANIE

W książce przewartościowanie = przeramowanie

*Pewien psycholog wytrwał w obozie koncentracyjnym, ponieważ przewartościował sobie swój pobyt tam na źródło doświadczeń do późniejszych wykładów na temat psychologii takiego ,,obozowego” życia.

*,,Przewartościować coś to zmienić umysłowe i/lub emocjonalne nastawienie albo punkt odniesienia wobec przeżywanej sytuacji i umieścić ją w innych ramach odniesienia, pasujących do ,,faktów” związanych z tą sytuacją tak samo dobrze, bądź jeszcze lepiej niż poprzednie ramy”

*,,To nie konkretne sprawy mnie martwią, lecz opinie jakie mam na ich temat” – Epiktet

*jeśli jakiś przedmiot zostanie wpisany w dany kontekst, to później trudno postrzegać go jako przedmiot w innym kontekście

*Zamiast skupiać się na tym co utraciłeś, zwróć się ku przyszłości

*Erickson z przyjemnego, lecz złego zachowania robi uciążliwe zachowanie. Jego córka początkowo chciała być modna i obgryzać paznokcie jak jej koleżanki w szkole. Milton uczynił z tego obowiązek i kazał jej obgryzać paznokcie 3 razy dziennie o wyznaczonych godzinach. Doskonały przykład tego jak podtrzymanie symptomów staje się bardziej uciążliwe niż ich zaniechanie.

*,,Powinniście wiedzieć, że nie jest ważne, co robicie i co mówicie, lecz co pacjent robi i jak rozumuje

*,,Objawy twojej łuszczycy są małe, ale emocje duże” – Erickson stawia na równi emocje dotyczące choroby jak i samą chorobą

*Erickson ma charakterystyczny sposób udzielania ,,mglistych” wskazówe ...
Data: Pią Gru 12, 2008 5:42 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 9
Wyświetleń 610

Zobacz cały wątek

Cytat:
Miasto Warszawa zapłaciło ponad dwa tysiące złotych za instalację "odgromników", które mają neutralizować "negatywną energię" na trzech warszawskich skrzyżowaniach. Czy zakupiono też peleryny i różdżki dla stołecznych urzędników?

Na problem zwrócił uwagę poseł PiS, Maciej Maciejowski, domagając się wyjaśnienia komunikatu zamieszczonego na stronie internetowej urzędu miasta. - Okazuje się, że drogowcy warszawscy wezwali bioenergoterapeutę na trzy bemowskie skrzyżowania i za instalację tzw. odgromników, które miały neutralizować negatywną energię, zapłacili 2,6 tys. zł. Chciałbym wiedzieć, co to jest w ogóle zła energia? Jakie badania naukowe potwierdzają skuteczność tej metody? - zapytał .

Prezydent miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz wyjaśnia: - Do Zarządu Dróg Miejskich zgłosił się pan Lucjan Margol, radiesteta, który zaoferował nieodpłatnie zbadanie miejsca o dużym zagrożeniu, a następnie jego zabezpieczenie przed tzw. obciążeniami geopatycznymi - wyjaśnia. Pani prezydent jest przekonana, że zainstalowanie radiestetycznych odgromników spowodowało spadek liczby wypadków. Pisze do radnego Maciejowskiego, że metodę uwiarygadnia literatura fachowa. Powołuje się przy tym na wydaną przez Krajową Radę Związku Działkowców książkę pt. "Radiestezja dla każdego".

Naukowych prób wyjaśnienia prac nad radiestezją podjął się w Polsce zespół naukowców z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu pod kierunkiem prof. Szydłowskiego oraz dr. Kiszkowskiego. Prowadzone przez kilka lat badania w żaden sposób nie potwierdziły by "radiestezja" miała cokolwiek wspólnego z nauką, zaś wyniki tych badań zostały opublikowane w książce pt. "Co warto wiedzieć o radiestezji", wydanej w 1997 roku.


Data: Pią 02 Sty, 2009 13:52
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 17
Wyświetleń 1573

Zobacz cały wątek

Witam w książce ,,Domowe przetwarzanie i konserwowanie mięsa,, F.Starzyńska i A. Ners znałazłem ciekawe sposoby przechowywania mięsa sam nie próowałem ich ale po rozmowie z rodziną niektóre były stosowane w ich domach przez babcie.

1 PRZETRZYMYWANIE MIĘSA W POKRZYWACH
Jest to stary sposób stosowany przez gospodynie na wsi. Czynnikiem chro-niącym mięso od zbyt szybkiego psucia się jest kwas mrówkowy występujący
w liściach pokrzywy. Wykorzystując te właściwości pokrzywy trzeba równo-cześnie pamiętać, że może być ona zanieczyszczona ziemią, kurzem, odcho¬dami zwierząt czy ptactwa domowego, a w związku z tym — mogą się na niej znaleźć drobnoustroje chorobotwórcze. Można więc wykorzystywać tylko pokrzywę rosnącą z dala od chlewów, ustępów, śmietników, gnojówek czy pryzm z nawozem. Zerwaną w odpowiednim miejscu pokrzywę opłukać, otrząsnąć z wody i dopiero wykorzystać.
Można pokrzywą wyłożyć naczynie, w którym zechcemy przechowywać mięso, ułożyć na niej mięso i przykryć je pokrzywą. Można też mięso owinąć pokrzywami, a następnie czystą szmatką i położyć na tacce czy innym płaskim naczyniu.
Data: Czw Sty 08, 2009 1:34 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 23
Wyświetleń 823

Zobacz cały wątek

Cytat: niestety sadełko w pewnym wieku gromadzi sie nie tam gdzie byśmy oczekiwała. Kazda z nas ma takie miejsca gdzie chetnie by uzupełniła dodatkowa tkanka zabierajac ta nagromadzona na brzuchu. Napisałam w pewnym wieku ale to nie do końca prawda. Zwrócie uwage na młodsze dziewczyny, figura całkiem niezła, a na brzuchu nadmiar. Wkurzało mnie to od lat....
i pojawił sie przyrzad zwany abrocket ( to nie reklama TV marketu) . Przez kilka tygodni na to patrzyłam i przygotowywałam się psychicznie do mysli "bede ćwiczyć!" ale za chwile jakis głos mi podpowiadał "bedziesz miała w domu nowy mebel ". Do brzuszków robiłam juz kiedyś kilka podejs ale mojej słabej silnej woli starczało mi na 3-4 dni. Wiedziałam, ze to tylko mocne postanowienie moze zdecydować o zakupie. Po 5, moze 6 tygodniach zdecydowałam KUPUJE!
Pierwsze dni sama radośc , ćwiczyłam 300 brzuszków dziennie, po trzech tygodniach stawało sie to coraz cięższe. Teraz jestem na etapie cierpień ale ćwicze 100 rano, 100 wieczorem i mam nadzieje, ze juz niedługo bedzie to mój nowy nawyk. Mądrzy ludzie piszą, ze potrzeba 21 dni by później nie cierpiec tylko traktować to jak codzienna czynnośc, niczym nie różniąca sie od tych, które wykonujesz nie myslać i nie zastanawiając sie np. ścilisz łóżko.



Spróbuj ćwiczeń na tzw. mięśnie około kręgosłupowe. Z jednej strony wysztywnisz pozytywnie kręgosłup, a z drugiej przećwiczysz całe ciało. Dobre i wygodne są te ćwiczenia
o których Ci mówię, ponieważ wykonujesz je sama we własnym łóżku, bez pomocy kogokolwiek. Ćwiczysz 15-20 minut, na leżąco, 1 x w tygodniu, a wyniki Cię zaskoczą. Zobacz tylko opisy tych ćwiczeń w książce pt. PORADNIK ŻYWIENIOWY człowieka w XXI wieku.
Możesz też wykonywać te ćwiczenia z obciążnikami, lecz nigdy nie większymi niż 500 gram.
Nadwaga przecież też obciąża kręgosłup, a leki przeciwbólowe to nie jest dobre rozwiązanie.
Pozdrawiam Sylwia B. Wrocław
Data: 2009-01-20, 18:45
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 81
Wyświetleń 1930

Zobacz cały wątek

13 czerwiec Refleksja Dnia

Nie wierzę, że Program Anonimowych Hazardzistów i Dwunastu Kroków działa, ponieważ przeczytałem je w książce, czy dlatego, że inni ludzie tak mówią. Wierzę w nie ponieważ widzę innych zdrowiejących ludzi i dlatego, że wiem, że ja też zdrowieję. Ani chwili dłużej nie będę wierzył, że jestem bezradny i beznadziejny.
Kiedy widzę zmiany w innych ludziach i w sobie wiem, że Program działa. Kiedy telewizyjny reporter zapytał kiedyś filozofa Junga, czy wierzy w Boga, Jung powoli odrzekł: „Ja nie wierzę. Ja wiem”.

Czy wiem, że Program działa?

Dzisiaj pomodlę się:
Ukaż mi szczęśliwe zakończenia, naprawione życia, na nowo uformowane osobowości, odbudowane mosty, tak abym nie musiał akceptować na wiarę faktu, że Program działa. Obym widział, że działa- dla innych i dla mnie. Obym był wdzięczny za udokumentowanie prawdziwości sukcesu programu. Oby ta pewność pomogła mi odnaleźć wiarę jakiej potrzebuję, żeby podążać Programem Dwunastu Kroków.

Dzisiaj będę pamiętał:
Program Anonimowych Hazardzistów działa.
Data: 13 Czerwiec 2008
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 359
Wyświetleń 18835

Zobacz cały wątek

W książce pt. "Dzikie serce" Johna Eldredga wyczytałem, że mężczyzna pragnie być z kobietą, co jest zgodne z jego naturą. Pisze tam, iż tyle stworzono utworów o miłości, opiewających kobiety - jest to tak naprawdę dowód na to, iż mężczyzna, taki jak Ty, Zdenek i ja i każdy inny, chociaż nie zdaje sobie z tego do końca sprawy, pragnie miłości i czułości samego Boga, którego często nie zna i o którym ma często fałszywe wyobrażenie. Kobieta i jej czułość to obraz czułości samego Boga. Jak wiadomo człowiek jest niedoskonałym obrazem Boga. Ten fragment rozjaśnił mi nieco sytuację. Mówię Mu o tym wszystkim, też o tych moich tęsknotach. J. Eldredge mnie zaskoczył w jeszcze innym punkcie: mężczyzna chce, by jego wartość była potwierdzona i zwraca się do kobiety, u której często tego potwierdzenia nie znajduje. Gdy jest odrzucony, czuje się bezwartościowy. Winien się zwrócić z tym do Boga. Dla mnie było nie do pomyślenia, żeby Bóg mógł być w ogóle czuły jak kobieta. W pale mi się to nie mieściło. W moim wyobrażeniu był to raczej ktoś oschły i nieczuły. Choć na koniec przyznam uczciwie, że nie ze wszystkimi trudnościami sobie tu poradziłem. Bóg w moim wyobrażeniu, zwłaszcza Jezus to przecież facet. Inne rzeczy czuje mężczyzna do mężczyzny a inne do kobiety. Tego nie rozgryzłem: mężczyzna do mężczyzny, będąc odpowiednio ukształtowanym duchowo, może czuć co najwyżej męską przyjaźń, koleżeńską sympatię. W relacji mężczyzny do kobiety pojawia się już coś więcej niż tylko zwykła przyjaźń. To nie jest to samo. To jest niepojęte.
Data: 1 Grudzień 2008, 17:03
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 28
Wyświetleń 1918

Zobacz cały wątek

Aniu,

nazwiska Borowski nie ma w książce, jest Maksim Władysław, ppor.rez.piech. Batalion forteczny KOP "Sarny", dowódca IV plutonu. Poległ 19 września 1939 r.

Beato,

Nie ma informacji o nazwisku Panowski i Lenartowicz.

Występuje Kłopotowski Bronisław Bartłomiej, ppor.rez.piech. Dowódca 1 kompanii w oddziale doraźnym, ranny 15 września 1939.

Kłopotowski Jerzy, rtm.dypl. Kwatermistrz w dowództwie grupy armii gen. Dęba-Biernackiego.

Kłopotowski Michał , mjr dypl.oddział IV, Dowórztwo armii "Kraków"

Kłopotowski Michał rtm.Dowódca szwadronu 1 psk -rtm.Grupa ppł.Wani (od 22 września 1939).

Występują także

Kluczyński Feliks, strzelec. s.433
Kluczyński Jerzy Marceli ,mjr.dr med. s.311
Kluczyński Zdzisław Walerian, por.żand.374.

Mazurek Adam, kpt.rez.art.s.328
Mazurek Bronisław Jan, ppor.rez.piech. s.304
Mazurek Józef, mjr dr med. s.320
Mazurek Stefan, por. piech. s.55 i 304

Marciniak Jan , ppor.rez.piech. s.410
Marciniak Wiktor, ppor.rez.piech.s.380

To już wszystkie wyniki, jeśli interesuje Cię rozwinięcie informacji dla danej osoby to daj znać. Wyników jest całkiem sporo i przepisywanie nie ma sensu jeśli to nikt od Ciebie .

Pozdrawiam
Piotrek
Data: 16-05-2008, 8:39
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 21
Wyświetleń 616

Zobacz cały wątek

Wszystkie teksty za: Polska epika ludowa, oprac. Stanisław Czernik, Biblioteka Narodowa, Seria I, Nr 167, Ossolineum, Wrocław etc., s. 52-54. Teksty w książce za Oskar Kolberg, Lud XIX.

Strala*

Oj cieszy się dziewczyna,
że jej piersi rosna,
buzia jej się połyskuje.

Strala chłopcom podszeptuje,
ażeby ją przywłaszczyli,
aby wianek oberznyli

Boginka i Stralaczek

Tu góreczka - tu krzaczek,
tańcował tu Stralaczek
z tą boginką, z tą ładną,
co se stała nad ławą

Boginki**

Za stodołą, za naszą
Boginki się kramaszą,
jedna drugiej wyrwała,
do koszyka schowała.

* - Według wyobrażeń ludu jest strala, srala złym duchem wietrznikiem, który dokucza ludziom i różne im wyrabia psoty; i lubo w nienajgorszym bywa zwykle dla nich usposobieniu, ma jednak moc w danym razie przebrać miarkę figlów i może kogoś sturbować lub do złego skusić. (...)

** - Boginki są to, jak się lud wyraża: "brzydźkie pałuby" (niby baby "pokuśnice"), rodzaj diablic. Oczy ich mają być duże jak dwa talerze, zęby jak kły świńskie, wzrost wysoki, ręce bez miary długie, tylna część ciała jak kopa siana.
Boginki przędą kądziel z pajęczyny, czeszą się na polach i w lasach, piorą kijankami chusty na mokrych łąkach i co noc pląsają.
Data: 2006-11-08, 22:44
 
Wątek: Zobacz temat
Wyświetleń 526

Zobacz cały wątek

W zasadzie pojęcie całki Riemanna nie wydaje mi się jakość nadzwyczaj trudne i nie wiem czemu nie zamieścili tego w tej książce (choćby jako ciekawostki). Co do propozycji, to mi nawet przypasował pan R. Rudnicki a właściwie to jego "Wykłady z analizy matematycznej" (właściwie, to wygląda jak duży skrypt do wykładów - strasznie ścisły język i aparat matematyczny), ale polecałbym Ci "Rachunek różniczkowy i całkowy" Fichtenholz G.M, całki są w drugim tomie, którego nie mam, ale sądzę, że powinieneś tam znaleźć szczegółowe omówienie całek. Poza tym cała seria tych książek zawiera w sobie (przynajmniej pierwszy tom, który mam) o analizie wszystko i jeszcze więcej. Co prawda możesz się przerazić, że nic nie rozumiesz, bo wszystkiego jest za dużo, ale to chyba normalne. Z czasem wszystko stanie się proste. Jak to mówił mój nauczyciel z fizyki: "Teraz nauczcie się tego. Zrozumienie przyjdzie z czasem". Działa.

Ja od początku zaczynałem z "Matematyka wyższa dla początkujących. Zastosowania w fizyce" Zeldowicz. Nie wiem czy gdzieś to dostaniesz, ale chyba nie ma już potrzeby. Skoro wiesz czym jest pochodna. Poza tym ta książka również nieraz odbiega od zbytniego formalizmu.

A co do podręcznika z OF, to chyba jest to jedyny podręcznik, który mówi o analizie na poziomie liceum. Nie mam tu pretensji do autorów, że tak pobieżnie wszystko omówili, bo streszczali się jak mogli, żeby nie napisać biblii. To kolejna głupota programu nauczania, że mamy mieć jest analizę od granic do całek. Lepiej chyba poprzestać na granicy i prostych zastosowaniach pochodnej, bo wtedy można coś dokładniej omówić. A tak, w programie są całki, więc trzeba je maksymalnie uprościć, żeby nie zajęły zbyt dużo czasu. Stąd te niektóre dziwne definicje.
Już mi lepiej
Data: 26 Grudzień 2008, 17:56
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 31
Wyświetleń 3052

Zobacz cały wątek

Internet według mnie nigdy nie zastąpi książki. Fakt, wiedza w książce jest ,,martwa'', zawartość internetu cały czas się zmienia, ale książkę spokojnie poczytasz w poczekalni u lekarza, siedząc na kiblu, słowem - możesz mieć ją zawsze ze sobą. Jasne, można nosić laptopa z blueconnectem i czytać ,,w drodze'', ale niech Ci padnie bateria.
Idealnym rozwiązaniem byłoby wydrukowanie, ewentualnie kupienie jakiegoś czytnika pdfów z monochromatycznym ekranem wysokiej rozdzielczości - ale cena potrafi czasem przekroczyć cenę najnowszego jajpoda.
Dobrym przykładem jest choćby Symfonia Grębosza - dawno temu zassałem z jakiegoś wareza i co? Przecież nie będę ślepił w monitor, poczytać lubię w busie, w łóżku, wygodnie. Dlatego właśnie wolę kupić książkę - nie dość, że wspomogę autora (i wydawnictwo), to jeszcze mam źródło wiedzy, które nie okupuje mi miejsca na monitorze i zawsze mogę się z nim skonsultować - nawet jak elektrownia zastrajkuje.
Jeśli o samą książkę chodzi - polecam. Jeśli jesteś początkujący to ta książka będzie akurat dla Ciebie. Miałem ją w rękach i wertowałem - cześć rzeczy pewnie będzie przestarzała, ale jako takie podstawy załapiesz. No i możesz ją mieć ze sobą zawsze.
Data: 2008-12-28, 14:17
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 14
Wyświetleń 487

Zobacz cały wątek

Witam w książce ,, Kuchnia narodów Kaukazu ” znalazłem dwa przepisy na Gruzińską kiełbasę z rożna . Może się komuś przyda.

KUPATY - KIEŁBASKI Z ROŻNA
1 kg mięsa wieprzowego, 2 cebule, 3 ząbki czosnku, sok z granatu lub 60 g owoców berberysu, mielone ziarenka kolendry, kminek, tłuczone goździki, zielona pietruszka, wysuszone jelita wieprzowe, sól, pieprz.

Umyte i oczyszczone tłuste mięso wieprzowe przepuścić przez maszynkę, wymieszać z drobniutko posiekaną cebulą, czosnkiem i zieloną pietruszką. Dodać sok z granatu lub owoce berberysu, kolendrę, kminek, tłuczone goździki. Przyprawić solą i pieprzem i jeszcze raz dokładnie wymieszać. Przygotowanym farszem napełniać małe kiszki, końce związywać mocną nitką. Kiełbaski piec na grillu, na siatce (na węglu drzewnym) lub na patelni.

KUPATY - PO IMERETYŃSKU

1 kg podrobów wieprzowych z tłuszczem (ozorki, nerki, serce), 1 łyżeczka tłuczonych nasion kolendry, 3 cebule, 3 ząbki czosnku, 5 łyżek sosu ,,tkemali", 50 g owoców berberysu, szczypta papryki ostrej, 2 łyżki posiekanych listków mięty, 1 pęczek zielonej pietruszki, 1/2 łyżeczki kminku, pieprz, sól, jelita wieprzowe.

Podroby dobrze wymyć, moczyć przez 1 godz. w zimnej wodzie i podgotować we wrzątku. Następnie pokrajać bardzo drobno, dodać posiekaną cebulę, czosnek, berberys, paprykę, kminek, sos „tkemali", posiekaną zieloną pietruszkę i listki mięty. Doprawić solą i pieprzem, dokładnie wymieszać. Przygotowanym farszem napełniać oczyszczone i wymoczone jelita wieprzowe, a końce związać mocną nitką. Gotowe kiełbaski smażyć na tłuszczu na patelni lub na ruszcie. Kupaty po imeretyńsku zwykle podaje się z młodą cebulką pokrajaną w plasterki i sosem „tkemali" lub ostrym sosem pomidorowym.
Data: Nie Lut 01, 2009 2:53 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 5
Wyświetleń 163

Zobacz cały wątek

Cytat: Jurku O.,
bardzo proszę o jakieś namiary na "źródła". Książki, strony internetowe itp.
Z wielką przyjemnością zgłębię wiedzę o szantach i tradycjach morskich.
Piszę to całkiem poważnie.

Pozdrawiam, Grzywa.


Witaj Darku

Odpowiadam z poślizgiem, i to zdarza mi się coraz częściej... Przepraszam.
Jeśli dowiem się, że przeczytałeś książkę Marka Siur... tfu! - nie przestawię się chyba... Szurawskiego (ale zaraz - na książce jest chyba jeszcze Siurawski!) pt. "Szanty i Szantymeni" (chyba dobrze pamiętam, jestem daleko od półki), to uznam że Twoja wiedza o opisywanych szantami, realiach - jak na ten moment i okoliczności - jest wystarczająca.
Myślę, że ktoś z Twoich warszawskich znajomych ma ją. I pożyczy.
Jeśli chodzi o dźwiękowe przykłady szant i innych pieśni, oraz muzyki z tej samej półki - to potrzebuję od Ciebie jakiś tradycyjny adres ("analogowy").

UWAGA. Taka deklaracja, to absolutny wyjątek, czyniony jedynie dla Krajana z tego samego Ciemnego Grodu (za odwagę przyznania się!). Generalnie uważam, że jak komu zależy - to znajdzie sobie sam. A co przychodzi łatwo, nie jest później cenione.

Kolejny raz powtarzam, że (to oczywiście tylko moje zdanie) niezależnie w jakim miejscu żeglarskiej sceny się widzimy docelowo - poznawać jej źródła i tradycje powinniśmy u źródeł właśnie (na ile to dziś jest możliwe oczywiście...).
A tu, w Polsce - WSZYSCY tzw. tradycjonaliści, jesteśmy tylko lepszymi lub gorszymi kopistami.
Pozdrawiam.
Data: 2007-07-16, 10:32
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 187
Wyświetleń 27316

Zobacz cały wątek

"Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody". Czy uważacie, ze to wezwanie skierował Pan tylko do owych Dwunastu, których wybrał na Apostołów, kiedy jeszcze był na ziemi? Myślę, ze jednoznacznie każdy z nas odpowie - nie, to wezwanie skierowane jest do każdego człowieka.
Jak jednak je realizujemy? Czy często nie jest tak, ze zamykamy się w swojej wspólnocie, bo tam jest nam dobrze i tak pozostajemy - swoiste konserwowanie ogórków. Owszem, to też jest potrzebne, jacy byliby z nas Apostołowie, gdybyśmy sami się nie formowali - nawet Ci pierwsi nie od razu poszli głosic o Chrystusie! Ale...
Od dłuższego czasu chodzi mi po głowie pytanie: Co można by jeszcze zrobic dla tych, którzy Chrystusa nie znają?! Nasi znajomi, pojedynczy ludzie, do których docieramy na co dzień to przecież tylko nieliczna grupka osób - a co z resztą!?
Zakładam ten temat, bo może ktoś miałby jakieś sugestie, pomysły, które można by zrealizowac w naszej diecezji, a które swoim zasięgiem obejmowały by szersze grono ludzi. Zaznaczam tutaj, że nie chodzi mi o tych, którzy juz są w Kościele, ale o tych, którym tam bynajmniej nie po drodze. Celem byłoby myślę, pobudzenie do refleksji nad życiem i miejscem Boga w nim, danie świadectwa naszej wiary, co jak wierzę ma wielką moc .
Żeby jakoś bardziej osadzic ten temat chcę napisac, ze fenomenalne akcje ewangelizacyjne organizuje pewien franciszkanin z młodzieżą w Krakowie (czasem jest to np droga Krzyżowa na rynku, albo jakiś przemarsz z Krzyżem...) Niektóre ich poczynania opisane są w książce pt "Ekstremalnie wypasione rekolekcje".

Temat do przemyślenia i przedyskutowania. Myślę, że nie powinien pozostac obojętny NAM CHRZEŚCIJANOM.
Data: Pią Gru 26, 2008 8:36 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 5
Wyświetleń 229
Aniu,

nazwiska Borowski nie ma w książce, jest Maksim Władysław, ppor.rez.piech. Batalion forteczny KOP "Sarny", dowódca IV plutonu. Poległ 19 września 1939 r.

Beato,

Nie ma informacji o nazwisku Panowski i Lenartowicz.

Występuje Kłopotowski Bronisław Bartłomiej, ppor.rez.piech. Dowódca 1 kompanii w oddziale doraźnym, ranny 15 września 1939.

Kłopotowski Jerzy, rtm.dypl. Kwatermistrz w dowództwie grupy armii gen. Dęba-Biernackiego.

Kłopotowski Michał , mjr dypl.oddział IV, Dowórztwo armii "Kraków"

Kłopotowski Michał rtm.Dowódca szwadronu 1 psk -rtm.Grupa ppł.Wani (od 22 września 1939).

Występują także

Kluczyński Feliks, strzelec. s.433
Kluczyński Jerzy Marceli ,mjr.dr med. s.311
Kluczyński Zdzisław Walerian, por.żand.374.

Mazurek Adam, kpt.rez.art.s.328
Mazurek Bronisław Jan, ppor.rez.piech. s.304
Mazurek Józef, mjr dr med. s.320
Mazurek Stefan, por. piech. s.55 i 304

Marciniak Jan , ppor.rez.piech. s.410
Marciniak Wiktor, ppor.rez.piech.s.380

To już wszystkie wyniki, jeśli interesuje Cię rozwinięcie informacji dla danej osoby to daj znać. Wyników jest całkiem sporo i przepisywanie nie ma sensu jeśli to nikt od Ciebie .

Pozdrawiam
Piotrek

Zobacz cały wątek

Cytat: Rodzinka, zamiast do końca obejrzeć film, pyta mnie się oto, co będzie dosłownie za chwilkę. Dla mnie to jest podejście ludzi, których to nudzi.

Cytat: E.T, Król Lew, Shrek, Terminator

Cytat: Adaptacja to nie przeniesienie książki na ekran tylko dostosowanie treści do innego medium.

Cytat: No właśnie tu Del Toro ma pole do popisu. My wiemy o wydarzeniach z kalendarium, ale nie są one przedstawione fabularnie

Cytat: Ojej, umówmy się: w takim kształcie w jakim są podawane, filmy na podstawie Tolkiena są totalnie idiotoodporne - każdy w miarę trzeźwy widz spokojnie się w nich odnajdzie.

Cytat: Niemożliwe, Hobbit nigdy nie dostanie 12 Oscarów, bo to tylko bajka :/
Del Toro musiałby się wspiąć na wyżyny własnego geniuszu, by tak było...

Cytat: A ten nieszczęsny wątek miłosny jest wg mnie zbędny i wcale nie taki istotny, żeby przyciągnąć większą publikę.



Tyż prawda. Nie na kazdy filmowy quest trzeba zaciągać stado panienek LOTR miał pewną ilość całkiem ciekawych postaci kobiet - moim zdaniem ilość akuratną - dobrze, że dali im więcej czasu na ekranie, że rozwinęli te postaci, że nie pozostawili je takimi, jak w książce, gdzie wszystkie panie mówią razem może 10 zdań - w tym pewnie z połowę Galadriela Ale też w Hobbicie właściwym imo nie potrzeba wiele kobiet, choć byłoby milo, gdyby w 3 planie przypomniały się nam Arwena i Lobelia, a Galadriela w jakiejs migawce z Rady. Natomiast pole do popisu z większymi rolami żeńskimi będzie miał film - łącznik - Hobbit2. Zwłaszcza, że pewnie jednym z głównym wątków łącznika będzie historia Strażników, Dunedainów, oraz Aragorna i Arweny.
poz
tal
Data: 05-01-2009, 23:49
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 63
Wyświetleń 2917

Zobacz cały wątek

Ja szczerze powiedziawszy nie chciałbym, aby "Hobbit" stał się superprodukcją. Niestety los z góry przesądził, że takowym filmem będzie i nic nie możemy w tej kwestii zrobić.

Dlaczego nie superprodukcja?? Otóż ludzie, którzy będą chodzić na ten film po części przyjdą tylko po to, by zobaczyć swojego ulubionego aktora w akcji. Inni zaś obiorą z góry odmienną taktykę, kiedy to poprzez pójście na reklamowany film znajdą wspólne tematy w stylu: "A widziałaś tego aktora? Śliczny". Później dojdzie do tego, że plakaciki z filmu znajdą się w Bravo czy Popcornie, przez co wszyscy zaczną chodzić do kin wcale tak naprawdę nie wiedząc, o czym on naprawdę jest. Innymi słowy, adaptacje książek są dobre, gdyż w pewnym sensie rozpowszechniają literaturę i zachęcają do jej przeczytania (choć to niestety nie tyczy się zbyt dużego grona osób), lecz z drugiej strony jako superprodukcja mogą zostać źle odebrane przez wiele osób.

W przypadku Władcy Pierścieni chłopacy napalali się na Balroga, bo fajnie wyglądał. Godzinami przewijali ściągnięty z neta film, by po 30 razy obejrzeć scenę, w której Aragorn machnięciem miecza odcina głowę Uruk-hai'owi. Nastolatki z kolei rozkochiwały się w Legolasie czy Aragornie, godzinami wpatrując się w zawieszony na ścianie plakat (oczywiście kiczowaty i nie inaczej z Bravo) przedstawiający tychże bohaterów, natomiast najchętniej oglądaną sceną było spotkanie Aragorna i Arweny w Rivendell. Nie mówię tutaj oczywiście o wszystkich, są i też chłopacy czy nastolatki, które poprzez film sięgnęli po literaturę Tolkiena.

Co do samego filmu. Nie mam zastrzeżeń co do odtwórców głównych ról. A reżyser? Mam nadzieję, że film nie będzie aż nadto przesadzony i nie będzie tam niepotrzebnych "dodatków", jakich w samej książce nie było. Liczę, że to będzie adaptacja, a nie odbiegająca od treści hollywoodzka superprodukcja.

Aaye
Falgar
Data: 08-01-2009, 21:27
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 63
Wyświetleń 2917

Zobacz cały wątek

Cytat: to właśnie Rosjanom zależało na utrzymaniu mostów (szybsza przeprawa na drugi brzeg) - zostały one wysadzone przez wycofujące się w stronę Gdańska oddziały niemieckie dopiero 8 marca. nie sądzę aby lód na Nogacie w tym okresie był jeszcze solidny...
nie uważam też, by obecność czy brak mostu były główną przyczyną pozostania części mieszkańców w mieście do "końca"!



Otóż to, trzymajmy się faktów, nie domysłów w takiej formie jak lód w marcu, pamiętajmy - MIASTO ZOSTAŁO ZDOBYTE W STYCZNIU, a zamek opuszczony 8 marca, nie warto gadać o przeprawie przez lód bo w marcu byli np w Gdańsku.
Ci ludzie zostali i zginęli w różny sposób. Raczej chcieli zostać, przecież wiedzieli co Rosjanie robili na ziemiach niemieckich...

Kwestia zdobycia miasta w styczniu 1945 r. może być różnie rozumiana, w zależności od tego co się przez to zdobycie rozumie. Rzeczywiście, walki o miasto zmieniły swój charakter po 30 stycznia 1945 r. Po przeniesieniu głównego ciężaru walk na lewy brzeg Wisły zmieniły się zadania dla wojsk rosyjskich oblegających Malbork - dowództwo rosyjskie postanowiło blokować garnizon niemiecki, odkładając złamanie jego oporu na późniejszy termin. W efekcie zluzowano dotychczasowe oddziały rosyjskie, zastępując je jednostkami 161 Rejonu Umocnionego. Walki (i to krwawe) trwały jednak nadal. Miały one miejsce nie tylko w bezpośredniej bliskości zamku, ale również - na Starym Mieście (Wysokie Podcienia znajdowały się w rękach niemieckich do 8 (9) marca), w okolicach Pl. Słowiańskiego, ul. Solnej i ul. Narutowicza.
Gustav Fieguth w książce pt. "Marienburg 1945. Kampf um Stadt und Burg" zamieszcza mapki przebiegu linii rozgraniczającej wojska rosyjskie i niemieckie.
Również nie do końca wyjaśniona jest data wysadzenia mostów i opuszczenia miasta przez oddziały niemieckie. Richard Weiser, uczestnik walk, wspomina o dniu 9 marca 1945 r.
Sądzę również, że grupa mieszkańców Malborka, która pozostała w mieście nie zdążyła się ewakuować. Świadomość tego, co robi armia rosyjska z cywilami niemieckimi na zdobywanych terenach potęgowałaby raczej chęć ucieczki. Ewakuacja mieszkańców ogłoszona została zbyt późno. Ostatni pociąg z uchodźcami odjeżdżał ze stacji 25 stycznia 1945, kiedy toczyły się pierwsze walki w Rakowcu. Władze niemieckie nie zapobiegły również panice, która wybuchła wśród uciekinierów po ogłoszeniu ewakuacji.
Data: Sro 21 Sty, 2009 18:22
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 1482
Wyświetleń 78721

Zobacz cały wątek

Cytat: Powinienem sprecyzowac;-) pan Jedliński w książce pt "Historia kościoła i parafii MBNP" podaje że w Malborku w 1992 r było 9 prawosławnych,a więc to może świadczyc o jakimś wcześniejszym osadnictwie...



W Malborku nie ma i jak sądzę nie było, temat do wątku tu --> i
Dzierzgoń w związku z przymusową migracją do tego miasta po 1945 roku grekokatolików, ma swoje miejsce modlitwy
Data: Sob 27 Gru, 2008 11:37
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 17
Wyświetleń 328

Zobacz cały wątek

Zgadzam się, annato to barwnik z dzrewa Bixa orellana, ale moze on wywołać pokrzywkę i świąd skóry u dzieci. Biksyna i norbiksyna przechodzą obecnie testy na toksyczność. Vide Hydepark pt. Zdrowie a Życie, tam jest informacja o książce pt. tabela dodatków i składników chemicznych w żywności.

Post scriptum:
Nadmiar NaCl też jest szkodliwy dla zdrowia
Pozdrawiam
Data: Pią Lip 11, 2008 7:26 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 106
Wyświetleń 7654

Zobacz cały wątek

Jestem w posiadaniu książki pt. „Nobel dla papryki” autorstwa Tadeusza Olszańskiego z roku 1979. Autor tak pisze o potrawach kuchni węgierskiej zwanych u nas potocznie zupą gulaszową.
„Kuchnia węgierska wyróżnia się specyficznym sposobem przysmażania mięsa i duszenia go w krótkim sosie. Pőrkőlty, gulasze, paprykarze i tokanie – to najbardziej węgierska grupa potraw. Węgierski pőrklőt na całym świecie nazywają gulaszem, który na węgrzech z kolei jest nazwą zawiesistej zupy mięsnej. Pőrkőlni po węgiersku znaczy opiec, a potem dusić w małej ilości wody tak aby potrawa bulgotała i pyrkała. Dziś gastrolodzy opublikowali już mnóstwo naukowych dysertacji na temat racjonalnego przyrządzania mięsa i powszechnie wiadomo że naprzód należy je opiec na tłuszczu tak aby ścięło się białko, aby nie wypłynęły zeń soki, aby było soczyste i chrupkie zarazem. Madziarscy wojownicy wiedzieli to znacznie wcześniej bez naukowych wywodów i naprzód zawsze opiekali kawały mięsa nad ogniem a potem dopiero wrzucali do kociołka. I teraz również wszystkie kawałki mięsa na pőrkőlt, zupę gulaszową, paprykarz, tokań, pieczeń oraz różne sznycle, kotlety i steki najpierw opieka (obsmaża) się na małej ilości mocno rozgrzanego tłuszczu i dopiero potem wrzuca na czekającą już przyrumienioną cebulę z papryką. I żeby wyjaśnić do końca cztery rodzaje węgierskich sposobów gotowania mięs: pőrkőlt – to pokrajane w w średniej wielkości kawałki, duszone w bardzo krótkim sosie z minimalną ilością wody. Gulasz – to pőrkőlt tyle że kawałki mięsa są większe i w drugiej fazie dolewa się tyle wody, aby powstała z tego zupa, w której jeszcze pod koniec gotuje się jeszcze pokrajane w kostkę kartofle. Paprykarz – to pőrkőlt do którego w końcowej fazie dodajemy śmietanę. Wreszcie tokań – to również pőrkőlt z tym że mięso zostaje pokrojone w paski papryki daje się minimalną ilość, a za to dużo pieprzu i pod koniec pyrkania dodaje się więcej wody, aby otrzymać więcej sosu”
Tyle autor, oczywiście w książce jest wiele ciekawych przepisów minn na zupy rybackie (tak, rybackie a nie rybne jak się u nas mówi). jeśli byli byście Państwo zainteresowani mogę podać kilka co ciekawszych.
Data: Sob Lis 29, 2008 11:55 am
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 37
Wyświetleń 5917

Zobacz cały wątek

Temat stary, ale chciałabym nawiązać, gdyż pisałam swego czasu pracę m.in o żydowskich tancerkach w Polsce. Bardzo inspirujący i ciekawy temat Jeżeli interesuje Cię postać M. Rambert to zachęcam do przeczytania podrozdziału o niej w książce Mariana Fuksa pt. "Muzyka Ocalona".
pozdrawiam
Data: Sro Cze 18, 2008 11:09 am
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 3
Wyświetleń 1504

Zobacz cały wątek

Cytat: Dla katolików jest jasne,że czary to świat szatana i dlatego do niego kusi



Przychodzą mi na myśl słowa indiańskiego czarownika przytoczone w książce Wojciecha Cejrowskiego pt Rio Anaconda:
"Głupio myślisz gringo, że magia jest zła. Nóż jest dobry, gdy tnie wrzód, ale można nim też zabić lub zranić."
(książka jest oparta na zdarzeniach prawdziwych, gwoli ścisłości; POLECAM)

Kościół zabrania magii z powodu jej skutków. My, ludzie miasta, dzieci neostrady (jak kto woli); ciekawscy z natury i płytko myślący nie znamy umiaru.
Nasza świadomość i nasz świat są inaczej ukształtowane.
Człowiek, który praktykuje magię i robi w tym kierunku pewne postępy, widzi to i odczuwa satysfakcję, ale natężenie tej satysfakcji sięga takiego stopnia, że patrzy się na Boga w innych kategoriach. Gdy nasz rozwój duchowy przekracza nasze oczekiwania, my podświadomie widzimy siebie jako 'potencjalnie wszechmogących' przez co w pewnym sensie łamiemy przykazanie "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną."
Praktyka magii w 'naszym świecie' nie ma racji bytu. Dlaczego?

Np. indiański przyszły czarownik w amazońskiej dżungli jest uczony magii w celu umiejętności leczenia, odprawiania rytuałów inicjacyjnych, które by pomogły w polowaniu itd. Jest też swego rodzaju impulsem dla swojej społeczności, która dzięki niemu w "COŚ" wierzy, w jakąś siłę wyższą, bo on-czarownik, poprzez czary daje im świadectwo istnienia tej siły. Lud wtedy ma podstawy do tego aby "po coś" aktywnie żyć. Innymi słowy - jest to jego powołanie, które całej społeczności z kolei jest potrzebne do przetrwania.

Biały człowiek uczy się magii bo..... no właśnie??!! Dla własnej satysfakcji?..Chyba tylko i wyłącznie. Dla rozwoju duchowego? My nie wiemy kiedy sobie pomagamy a kiedy szkodzimy. Nie jesteśmy w stanie się zorientować kiedy czynimy rzeczy nieodwracalne.

Tak jak nadmieniłem wcześniej - jesteśmy pazerni z natury i nie chcę tu generalizować, ale między uprawianiem TEORETYCZNIE białej magii, a próbą nawiązywania kontaktu z demonami jest CIENKA GRANICA.
Po prostu - CIEKAWSCY JESTEŚMY i tyle.

* * *

Zaraz będzie nagonka na Kościół, za to, że czarów zabronił od tak, także posłużę się Pismem Świętym.

"[...] Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich Pan, Bóg twój, sprzed twego oblicza. Dochowasz pełnej wierności Panu, Bogu swemu. [...]"
(Pwt 18, 10-13)

To jeden fragment traktujący o magii, a jest ich więcej.
Data: Czw Lis 13, 2008 11:30 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 55
Wyświetleń 2720

Zobacz cały wątek

Cytat: A co te fotki odrażające tutaj robią? To wątek o książce Wątek pt "spójrzcie jaki ze mnie macho" możesz sobie PTICA założyć PTICA facet taki jak ty jest u mnie na dzień dobry spalony


DRAŻNIĄ i nawiązują do tematu ....
Na dziki i drapieżniki poluje się w nocy i to przy księżycu
Jedni nazywają to egzekucją a ja nazywam to polowaniem ....
Z wykonaniem wyroku nie ma to nic wspólnego
Data: 2008-12-14, 20:15
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 202
Wyświetleń 9607

Zobacz cały wątek

Cytat: A podstawowym włoskim bombowcem był trzysilnikowy Savoia-Marchetti SM-81 Pipistrello. Były też zapewne używane stare Caproni Ca-90.

Cytat: Opis działań na froncie zawarty jest w książce " Na frontach Abisynii" z 1936 roku , autorstwa niejakiego Fajansa . W rozdziale XV pt. Ludzie i samoloty , autor opisuje swoje wrażenia z wizyty w eskadrach bombowych " La Disperata" oraz ''La Testa di Leone" .W " La Testa ..." służyli dwaj synowie Mussoliniego , Bruno i Vittorio . Latano na Caproni Ca -90(?).

Cytat: bombardowań: 872
rozpoznań zaczepnych: 454
zrzuconego materiału wybuchowego: 1.523.582 kg
rozpoznań dalekich: 830
rozpoznań bliskich: 2149
ostrzeliwań z broni maszynowej: 168
wystrzelonych pocisków k.m.: 270000
godzin lotów dla pomiarów fotogrametr.: 300
materiału przewiezionego drogą powietrzną dla 4 lotnisk: 523.650 kg
godzin lotu w całości 40.000
personelu ranionego i poległego od ran: 25,2%
poległych i ranionych oficerów lotnictwa w stosunku do strat ogólnych: 47,6%

Na każde 5 samolotów uczestniczących w działaniach wypadają 4 osoby ranione i zabite.


Są tam oczywiście opisane także całe przygotowania do agresji oraz udział lotnictwa w konkretnych bitwach.

Co do etiopskiej obrony plot to rzeczywiście jedynym efektywnym środkiem były 20 mm armaty Oerlikona, ale ze względu na niski pułap lotu i kompletny brak opancerzenia włoskich maszyn nawet karabiny powtarzalne piechoty mogły zrobić swoje - świadczą o tym wskaźniki strat personelu latającego.Opis działań na froncie zawarty jest w książce " Na frontach Abisynii" z 1936 roku , autorstwa niejakiego Fajansa . W rozdziale XV pt. Ludzie i samoloty , autor opisuje swoje wrażenia z wizyty w eskadrach bombowych " La Disperata" oraz ''La Testa di Leone" .W " La Testa ..." służyli dwaj synowie Mussoliniego , Bruno i Vittorio . Latano na Caproni Ca -90(?) . Polski autor z duża sympatią wypowiada sie o walczących Włochach . Opisuje też godła na samolotach , '" La Disperata " - trupie czaszki i skrzyżowane piszczele w kolorze czarnym a w " La Testa .." głowa lwa .
Data: Sob 03 Maj, 2008 20:09
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 18
Wyświetleń 822

Zobacz cały wątek

Cytat: w literaturze nie stwierdza się jednoznacznie, że dworzec Brama Wyżynna uruchomiono od samego początku funkcjonowania linii do Nowego Portu


Otóż niezupełnie. W "Danzig und seine Bauten", w rozdziale poświęconym kolei można przeczytać: "Beim Bau der Linie Danzig - Neufahrwasser wurde der zweite Bahnhof in Danzig, der Hohetorbahnhof, gebaut und am 1. Oktober 1867 eröffnet". I dalej: "Als im Jahre 1870 die Strecke Köslin - Stolp - Danzig zur Eröffnung gelangte, wurde der Bahnhof am Olivaer Tor Endpunkt dieser Pommerschen Strecke, deren Personenzüge aber bald bis zum Hohetorbahnhof durchliefen". To "wkrótce" nastąpiło rzeczywiście szybko, bo odcinek Zoppot - Danzig (Olivaer Tor) został otwarty 1 lipca, a odcinek Olivaer Tor - Hohe Tor 1 września. O samej stacji Olivaer Tor nie wiadomo, czy w chwili uruchomienia 1 lipca 1870 roku miała połączenie z linią do Nowego Portu, czy też była ślepym zakończeniem linii pomorskiej. Można domniemywać, że połączenie obu stacji polegało na budowie nowego toru łącznikowego, biegnącego obok toru linii do Nowego Portu, ale niekoniecznie - połaczenie mogło być przez istniejący tor linii Gdańsk - Nowy Port. Na planie Buhsego widać zresztą, że miejsce pod drugi tor na północ od Hohetorbahnhof przewidziano już w 1867 roku.
A wracając do "Danzig und seine Bauten": "Am 1. Oktober1896 wurden sowohl der bisherige Hohetorbahnhof wie der alte Legetorbahnhof für den Personenverkehr geschlossen und der gesamte Personenverkehr Danzigs auf den neuen Hauptbahnhof mit einem aus den oben angeführten Gründen vorübergehend benutzen, in Fachwerk erbauten Empfangsgebäude verwiesen. Dies Gebäude stand an der Stelle, wo jetzt die Eingangshalle zum Vorortverkehr errichtet ist". Wspomniany prowizoryczny budynek szachulcowej konstrukcji istniał cztery lata, do czasu otwarcia nowego budynku Dworca Głównego 30.10.1900 roku. I to jest dopiero prawdziwa i jedyna zagadka - jak wyglądał ten budynek?
Ciekawe, że w książce ani razu nie pojawia się nazwa "Pommerscher Bahnhof"...

Po co w ogóle odświeżam ten wątek? Bo wciąż napotykam, czy to w BSG, czy w ARz, a ostatnio w książce Sabaotha jakieś mętne i pokrętne historie na temat kolei w Gdańsku. No niby jest literatura, są łatwo dostępne źródła, a jednak czasem ręce opadają...
Data: Sob Paź 18, 2008 1:40 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 47
Wyświetleń 4186

Zobacz cały wątek

A o tych jeziorkach pisal też 'myśliciel Putrament'* w książce pt. Wakacje. Jakąś legendę na potrzeby powieści sobie dopisal do nich - straszne bzdury, ale fajnie się czyta; najlepsze jest wydanie z 1956 roku - w późniejsze już zaingerowala cenzura.

* cyt. za M. Hlasko
Data: 2007-11-30, 06:41
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 40
Wyświetleń 9727

Zobacz cały wątek

"Jeśli nie widzicie błędów Systemu, to znaczy że żyjecie w Systemie. Żyjąc w systemie, nie zauważacie jego błędów, ba! często uważacie je za zalety! Akceptując system, jednocześnie akceptujesz całą jego działalność."

Szkoda, że to Likop pisze.
Chciałbym takie coś zobaczyć w książce poważnego idola lewaków.
Jakby mi tylko jakiś lewak wyskoczył to przytaczłabym im ten cytat i śmiał się z nich przez 15 minut.
Szkoda...
Data: 2008-09-04, 18:09
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 2100
Wyświetleń 42472

Zobacz cały wątek

Widzisz, Lea, może i czasem gasimy takie pomysły - wiesz czemu? Bo praktycznie co drugi początkujący gracz w NS nagle wyskakuje z pomysłem stworzenia Euroshimy. Co do jakości tych pomysłów, najczęściej jest jednako niska (i to niezależnie od zaawansowania graczy - vide osławione "Cyberszkopy"...). To całkiem zrozumiałe - ludzie słabo znają stany, właściwie w 90% tylko z filmów, a Europa jest bliska, poznana. Jednakże taki jest koncept neuroshimy, w której możemu ustalać mentalność, zwyczaje, cechy typowego amerykanina według naszego widzimisię, bo w sumie to nie mamy pojęcia jak jest w rzeczywistości - dzięki czemu możemy łatwo dostosować świat gry do naszego ulubionego settingu nie naruszając przy tym w najmniejszym stopniu ogólnych koncepcji zawartych w podręczniku.

Poza tym imo gdyby trzeba było grać w europie (Polsce), zniknęłaby ta charakterystyczna dla NS nonszalancja w podejściu do gry. I, wydaje mi się, że rzetelnie poprowadzona sesja (z dobrym misiem i klimatem, w kolorze innym niż chrom) stałaby się nagle strasznie smutna, apatyczna.

Każde forum pełne jest notatek odnośnie wypraw do europy, czy w ogóle zaczynania i prowadzenia gry na starym kontynencie (lub centralnie w Polsce). Jak łatwo można spradzić, jednak nikt tego pomysłu nie rozwija. To grząski grunt.

Moim zdaniem, jeżeli ktoś chce robić Euroshimę, to musi odrzucić wszystko z neuroshimy. Wszystko. Ewentualnie można zachować mechanikę, ale ta też wydaje mi się zbyt uproszczona jak dla gry dotykającej nas tak osobiście. Całkowicie nowa gra, całkowicie nowy koncept, zostaje jedynie postapo - wtedy jestem całym sercem za.

Może i moje podejście jest dosyćdziwne, pewnie nie zgodzicie się ze mna, ale trudno. Bo imo, postapo na naszym podwórku może przybrać jedynie barwy Stalkera (w filmie Tarkowskiego jak i książce Strugackich) czasem posiłkowane Wrześniem Pacyńskiego. Wkładanie tam MadMaxa, Ucieczki z NY, czy Postmana (neuroshimowe standardy) to już zbrodnia.
Data: 2008-04-09, 10:03
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 57
Wyświetleń 2608

Zobacz cały wątek

Kiedyś widziałem w miesięczniku fauna i flora ogłoszenie z tymi ptakami.
Jutro poszukam i wstawię jego treść, gdy je zobaczyłem też się trochę zdziwiłem, bo przeczytałem w książce, że nie występują w hodowlach od kilku lat a tu takie ogłoszenie
Data: 2008-11-21, 21:07
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 9
Wyświetleń 319

Zobacz cały wątek

Cytat: Tarło okonia przypada na kwiecień.

Cytat: Jacek Kolendowicz w sowjej książce pt. "Poradnik Wędkrza Spinning" pisze, że tarło okoni w rzekach i wodach stojacych przypada na kwiecień do max. czerwca, więc ja się tego trzymam.



...tak.
No to , ktorej wersji sie trzymasz?Tej na gorze , czy tej na dole??
Data: Sro Sty 03, 2007 7:05 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 108
Wyświetleń 24265

Zobacz cały wątek

Cytat: Proponuję rozglądnąć się za ksiazką pt:

Bolesław Wasilewski „Sztuka celnego strzelania”


...z tego co czytałem pozycja leżąca w tej książce jest opisana z pasem nośnym ...a to trochę zmienia....
Data: Czw 11 Sty, 2007
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 12
Wyświetleń 1930

Zobacz cały wątek

Cytat: 1)Niestety Słowianie są w tej kwestii jak łabędzie. nic niestety się nie zachowało z legend o gasnącym słońcu, nawet pieśni ludowe milczą, a może się mylę, nie wiem.

2)Trudno powiedzieć czy nasi przodkowie wiązali to zjawisko bardziej z czymś groźnym czy wesołym optymistycznym.

3)Logika wskazywała by, ze raczej groźnym...



1) Rzeczywiście, dużo tego w źródłach nie ma. Jedyny ślad udało mi się odnaleźć w książce "Antologia mitów ukraińskich", lecz niestety nie miałam jej w ręku, tylko ze spisem treści zapoznałam się, więc na omawiany temat też nic ponad to nie powiem.

2) W zasadzie brak obszernych relacji także może być wskazówką. Tym bardziej, że o zaćmieniach słońca kroniki jednak wspominają i to regularnie. Z tego można przynajmniej wywnioskować, że to zjawisko nie wzbudzało w naszych przodkach panicznego lęku, bo inaczej kronikarz nie omieszkałby napisać o tym i dodać stosowne pouczenie.

3) A jak było w dawne czasy z logiką obawiam się, że nikt obecnie nic sensownego nie powie, ponieważ każda epoka odznacza się tylko jej właściwym sposobem myślenia. W dawne czasy ludzie inaczej, niż my postrzegali otaczające je środowisko. Mówiąc krótko - żyli w zupełnie innym świecie, patrzyli na niego innymi, niż my oczami.

A żeby później nikt nie mówił, iż „Słowianie są w tej kwestii, jak łabędzie” możemy tu na forum opisać nasze osobiste przeżycia związane z zaćmieniem Słońca. Dobrze pamiętam zaćmienie z 1999 roku, które było widoczne w Polsce jako częściowe. Miałam wtedy wrażenie, iż Słońce rozgniewało się i chce schować od ludzi swoją promienna twarz. Niepokój przyszedł mimo woli, w żaden sposób nie można było zapanować nad uczuciem wywołanym potęga natury, lecz nie był to wszechogarniający strach. Warszawiacy nawet potraktowali to wydarzenie jako okazję do spotkania się, licznie wyszli na łono natury, ktoś nawet urządził sobie piknik. Jednak miałam wrażenie, iż większość obserwatorów całą swoją uwagę poświęciła temu niezwykłemu zjawisku, a co niektórzy nawet medytowali. Wkrótce wszystko wróciło do normy, pozostało tylko wspomnienie o czymś niepojętym i tajemniczym.
Data: 2008-07-22, 13:54
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 3
Wyświetleń 418

Zobacz cały wątek

Ja też jestem ciekaw, ale wątpie że na forum ktoś posiada te ptaki. W jakiejś książce czytałem że ten gatunek jest na wolności bliski wymarcia ponieważ zostało zniszczone jego środowisko. Teraz w niewoli próbują rozmnożyć ten gatunek i go ocalić. Miejmy że to hodowcą się uda.
Data: 2008-09-08, 16:50
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 11
Wyświetleń 496

Zobacz cały wątek

Za chwilę pewno mnie zruga Akiko, że jej zaśmiecam temat. Jednak napiszę to tutaj. Porażają mnie konentarze doszukujące się w bajce tego czego tam nie ma. Jestem pewien, że większość krytyków Rowlingowej zapadłoby się ze wstydu pod ziemię poprzeczytaniu wszystkich siedmiu części patrząc na swoje wypociny poterotematowe spłodzone już po pierwszych dwóch trzech częściach. Przyczyna jest prosta. Z bajki wcale nie przepełnionej duchami, zjawami i wszelkim baśniowym badziewkiem robi się potwora deprawującego młodzież. Tymczasem proste porównianie lwiej części podobnych co do wypełnienia niestworzonymi istotami baśni innych autorów moim zdaniem wypada na korzyść Brytyjki.
Ponowię pytanie postawione chyba w tym miejscu już wcześniej. Jest na forum ktoś kto PRZECZYTAŁ wszystkie siedem części i ma ochotę podyskutować o książce, a nie o blablologii krytyków próbujących zarobiś na sławie autorki swoją kasiutkę?

-=-=-=-=

Wracając do "Opowieści z Narnii". Część piąta "Koń i jego chłopiec" przenosi nas znów w ramy czasowe części pierwszej, a konkretnie w czas złotego wieku Narnii rządzonego przez króla Piotra i rodzeństwo. Bohater Szasta znaleziony na plaży jako rozbitek w złowrogiej krainie wraz z mówiącym koniem ratuje Archelandię przed inwazją spełniając w ten sposób proroctwo jakie wypowiedziały nad jego kołyską Centaury. To jest jednak chyba mało istotne w całej treści książki. Pojawiły się symptomy pozwalające zakwalifikować całą heptalogię Levis do zupełnie innego gatunku literackiego. Miałem już takie przemyślenia wcześniej. Teraz jednak wydaje mi się, że jest to w całości jedna wielka przypowieść opowiadająca historię Narodu Wybranego jego walki, zwycięstwa i porażki a zwłaszcza cudowną pomoc jakiej zawsze naród ten doznawał w momentach największych trosk od Opiekuna. O ile w pierwszej części analogia ofiary Aslana do ofiary Chrystusa była może dość wyraźna o tyle w następnych częściach ukryła się w głębsze warstwy, by teraz w historii Szasty powrócić ze zdwojoną siłą.
Przede mną część szósta: "Siostrzeniec czarodzieja" i siódma - ostatnia: "Ostatnia bitwa".
Data: Pon 24 Mar, 2008 20:50
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 448
Wyświetleń 117055

Zobacz cały wątek

Można odszukać coś na ten temat w książce "RATOWNIK MEDYCZNY" pod redakcją Juliusza Jakubaszki, niech koleżanka sobie poczyta dział 2 pt. "Psychologia pracy ratownika medycznego". To narazie jedyna publikacja jaka przychodzi mi do głowy, jak sie dowiem czegoś więcej to dam Ci znać.
Data: Sro Sty 12, 2005 09:58:04
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 3
Wyświetleń 1149

Zobacz cały wątek

chabo czrne białonakrapiane przedstawione w książce kury orjentalne to maruha chabo a dokładnie marucha goishi chabo i jest to rzadka odmiana chabo w polsce ma ją może 3 hodowców a sinkury chabo to narazie strasznie dalek przyszłość z tego co wiem jest to strasznie trudna rasa do hodowli podobnie jak daruma chabo
a co do jedwabistych chabo to poco ściągać te ptaki z Angli ja można je już kupić w Polsce sam mam mini komplecik tych kurek u siebie
Data: 2008-12-28, 23:40
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 151
Wyświetleń 22588

Zobacz cały wątek

W książce pt" Szlakiem dworów regionu kutnowskiego" autorstwa
p.Henryka Lesiaka ( sporo o niej pisałam onegdaj na stronie
jest
ciekawie opisana miejscowość Dąbrowice.Sporo też mówi się
o jej mieszkańcach .Pojawia się miedzy innymi nazwisko Danecki.
Data: 17-09-2008, 2:29
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 1
Wyświetleń 106

Zobacz cały wątek

PROJEKT CHORZÓW - METROPOLIS
w 115 rocznicę urodzin Gunthera Rittau.

Filmowy Chorzów
5-7 listopada 2008

Stowarzyszenie Filmowy Chorzów
chce przedstawić szerokiej opinii
postać operatora Gunthera Rittau
urodzonego w 1893 roku w Królewskiej Hucie.

Operatora, którego filmy wymieniane są w każdej historii kina,
a opracowane przez niego w czasach
tzw. niemieckiego ekspresjonizmu filmowego
patenty i optyczne wynalazki
stały się standardami efektów specjalnych na kilka dekad,
w zasadzie do czasów wprowadzenia do filmu komputerów.

Sylwetkę Gunthera Rittau przybliży projekcja trzech filmów, do których robił zdjęcia,
z których dwa zostaną gruntownie odświeżone
i na nowo zinterpretowane muzyką wykonywaną "na żywo".

Widzowie organizowanego w kinie Panorama trzydniowego przeglądu
będą też mogli wysłuchać wykładu prof. Andrzeja Gwoździa,
a o Gintherze Rittau i innych znanych filmowcach z Chorzowa
przeczytać w książce
"Chorzowianie w kinie polskim i światowym. Tom 1"
pod redakcją Marka Kosmy Cieślińskiego.

Szczegółowy program:

5.11'2008 (środa) godz. 18.15
Błękitny anioł
reż. Joseph von Sternberg, Niemcy 1930

6.11'2008 (czwartek) godz. 18.15
Nibelungi. Śmierć Zygfryda
reż. Fritz Lang, Niemcy 1924.

Muzyka na żywo:
NeLL
Bartosz Księżyk - gitara, programowanie;
Tomasz Ignalski - gitara, programowanie;
Klaudiusz Tudyka - gitara basowa,
Robert Borsuk Kucharczyk - instrumenty perkusyjne

7.11'2008 (piątek) godz. 18.15
Metropolis
reż. Fritz Lang, Niemcy 1927.

Muzyka na żywo:
Jerzy Główczewski - saksofon, bas klarnet;
Tomasz Kałwak -instrumenty klawiszowe.

Wprowadzenie do filmu: prof. dr hab.Andrzej Gwóźdź
Przed seansem promocja książki
"Chorzowianie w kinie polskim i światowym. Tom 1"
pod red. Marka Kosmy Cieślińskiego.

*****************
Informacja prosto z kina Panorama. Super projekt!
Brawa dla pana Marka Kosmy Cieślińskiego za kolejne odkrycie dla nas chorzowian sławnego człowieka urodzonego w Królewskiej Hucie!
Mam nadzieję,że będzie duże zainteresowanie,bo to nie lada gratka i dla fanów kinematografii i doskonałej muzyki.
Zapraszam serdecznie.
Data: 2008-10-19, 10:29
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 1
Wyświetleń 286

Zobacz cały wątek

Cytat:

A ptasiorki fajne,nie?! Dajmy im jakieś imiona!


Niewiem, czy nie należałoby powrócić do bajkowej klasyki i powiązać ją z rzeczywistością.
Kornel Makuszyński w swojej książce "O dwóch takich....." transportował swoich bohaterów na pelikanach właśnie. Może więc .......Jacek i Placek??

Jestem za jednorazową składką!
Data: 2009-01-25, 21:58
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 118
Wyświetleń 1090

Zobacz cały wątek

Zachęcony przez uczestników forum postanowiłem przytoczyć kilka fragmentów bardzo ciekawej książki o kuchni węgierskiej pt „ Nobel dla papryki” W książce jest wiele przepisów ale na początek przytoczę fragment opisujący domowe gotowanie w gronie przyjaciół, Właśnie te fragmenty książki oddają atmosferę domowego gotowania , a wręcz celebracji tej czynności. bo można napisać tak: 1 kg mięsa wołowego 1 litr wody 1 kg ziemniaków,wrzucić do garnka i gotować. A można i tak... „Wspólnie z przyjaciółmi zatrzymaliśmy się na kilka dni w Eger. Zamieszkaliśmy w gościnnych pokojach u pana Józsefa Pannyika . Wieczorem jak należy złożyliśmy gospodarzowi wizytę przyjaźni, aby przekazać pozdrowienia od polskiego narodu z odpowiednim załącznikiem w postaci mającej wówczas ogromne wzięcie na Węgrzech żubrówki. Gospodarz z wielkim szacunkiem schował naszą wódkę i postawił na stole palinkę oraz wyciągniętą z pieca suchą kiełbasę własnej roboty. Przepyszną. Było w niej tyle czosnku, że później oddychać było trudno. Zaczęliśmy rozmawiać o naszej i waszej kuchni, a na drugi dzień pan József wydał na naszą cześć bogracs- party. oczywiście od początku do końca asystowałem przy gotowaniu. Na dno kociołka powędrowała naprzód pocięta w grube plastry wędzona słonina nacięta nożem tak że gdy tłuszcz zaczął się z niej wytapiać kawałki pięknie się wygięły i otworzyły na kształt grzebienia. Mistrz pilnował aby słoninka zeszkliła się i tylko trochę przyrumieniła i wyjął ją z bogracza, odłożył do miski na później. Na wytopiony pachnący dymem tłuszcz rzucony został kminek, dużo posiekanej cebuli, główka czosnku, papryka w proszku i pokrajana w kostki wołowina oraz trzy, też pokrajane , golonki wieprzowe łącznie z kośćmi. Dusiliśmy to z godzinę nieznacznie podlewając wodą i za każdym razem dorzucając łyżeczkę czerwonej papryki.. Gdy mięso zaczęło mięknąć doszły obrane ze skórki pomidory, pokrajane wzdłuż strąki zielonej papryki, czuszka, trochę włoszczyzny, a kociołek dopełniony został wodą prawie po brzegi. Po kilku minutach wrzuciliśmy pokrajane w kostki ziemniaki oraz sporo kiełbasy. Wreszcie makaron w kształcie wstążek, które mistrz Pannyik dokładnie pokruszył. W ostatnim momencie doszła zasmażka z papryki! Na małej patelence gospodarz roztopił trochę smalcu odstawił z ognia nasypał zamiast mąki mnóstwo papryki i na małym ogniu ciągle mieszając, doprowadził do konsystencji masy. Włożyliśmy jeszcze do bogracza odłożoną na wstępie słoninkę i wlaliśmy rozprowadzoną gulaszem zasmażkę. Teraz nastąpiło solenie, pieprzenie, rozgniatanie pływających w bograczu czuszek i wsypanie.... cukru. po to aby wszystko się zharmonizowało. Przyjaciele z Polski, którzy obserwowali gotowanie, byli przerażeni i cały czas naradzali się po cichu, w jaki sposób, nie robiąc przykrości gospodarzowi, ratować swoje wątroby i wymigać się od jedzenia ciemnoszkarłatnej, tłustej, pieprznej gulasz-zupy w której pływały kawałki golonki i słoniny. Miałem pełną satysfakcje gdy później zajadali się aż do siódmych potów. Potrawa bowiem była znakomita, ale i piekielnie ostra. Na szczęście gospodarz miał również własną, dobrze zaopatrzoną piwniczkę ze świetnym egerskim winem. I nic nikomu się nie stało, choć zjedliśmy cały, bodaj piętnastolitrowy kocioł gulaszu”
Data: Wto Gru 02, 2008 2:48 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 37
Wyświetleń 5917

Zobacz cały wątek

To może zobaczmy co na temat odrzutu pisze Anatol Szyrkowiec w swojej książce pt. Wszystko o broni myśliwskiej:

Witek.
Data: Czw 02 Mar, 2006
 
Wątek: Zobacz temat
Odpowiedzi: 112
Wyświetleń 7654